Get Adobe Flash player

Poniedziałek, 30 października 2017r.

 

 

Najczęściej kiedy patrzymy na płaczącego człowieka, kojarzymy jego stan emocjonalny z cierpieniem. Cudzy ból psychiczny wyzwala empatię, a w ślad za nią współczucie i potrzebę pomocy. Dążymy do powstrzymania stanu złego samopoczucia czy przeżywanego nieszczęścia.

Wśród naszych reakcji na łzy, istnieją takie, przy pomocy których staramy się cudzy płacz powstrzymać. W wielu przypadkach ulegamy stereotypom wdrażając je w życie np. poprzez określenia beksa, mazgaj, chłopaki nie płaczą. Tak, jakby cudze łzy były dla nas problemem, kulturowo wskazujemy też komu i kiedy wypada płakać.

Od wielu lat mówi się o łzach emocjonalnych, które dają ulgę, wyrażają ból po przeżytym cierpieniu, są wyrazem żalu lub osamotnienia. Czasami długo na nie czekamy. Obwarowani stereotypami, bojąc się, iż płacz pogorszy nasze samopoczucie, uciekamy przed czymś, co jak mówią niektóre badania po prostu nam pomaga. Łzy podobno zawierają chemiczne znieczulacze, które w efekcie prowadzą do zrzucenia z siebie psychicznego ciężaru, prowadzą do ukojenia.

U małych dzieci, gdy płacz jest wyrazem wielu doświadczeń, niekoniecznie związanych z cierpieniem, musimy uważać by nie zamienił się on w szloch, mogący zakłócić rytm oddechu. Warto dziecko wyciszyć i nauczyć reagować w sposób dostosowany do sytuacji. Gdy widzimy jednak osobę świadomą swoich łez, przyjmijmy je cierpliwie i z szacunkiem. Niech podobnie jak w terapii, ma szansę w warunkach bezpiecznych wyrazić swój ból.

W czasie terapeutycznych spotkań analizujemy doświadczenia doznawania przykrości, poczucia krzywdy, żalu, traumy. Po sytuacjach bardzo urazowych, często można nabrać przekonania, że wiele wydarzeń obarczonych ogromnym cierpieniem może nam się po prostu zdarzyć i nie mamy na wpływu. Takie myślenie może przysporzyć obaw i lęku przed życiem. Neutralizacja traumatycznych przeżyć, czy kojenie bólu jest nierozerwalnie związane z bardzo trudną sztuką optymizmu.

Patrząc na cudze łzy, starajmy się widzieć to, co chociaż wprost niewypowiedziane jest dla osoby przeżywającej cierpienie bardzo ważne, nie dążmy do natychmiastowej eliminacji, być może niewygodnej dla nas sytuacji, a gdy wydaje nam się, że nie możemy zrobić nic, pocieszeniem jest bycie z kimś, nawet w ciszy.

Trafna empatia, cierpliwość, zapewnienie poczucie bezpieczeństwa, to nie tylko przywilej terapii. Autentyczna gotowość do bycia z kimś nawet w najgorszej dla niego chwili, jest początkiem budzącego się optymizmu, motywacji do powrotu w dawny świat normalnego życia. Bólu czasami jest zbyt wiele, by mogła go unieść jedna osoba. Bywają sytuacje, że nie chcemy własnym cierpieniem martwić bliskich, a stereotypy zabraniają dzielić się nim z innymi. Gdy ból jest jednak nie do uniesienia, nie wahajmy się prosić o pomoc terapeutyczną. Nie obawiajmy się, że efektem terapii będzie natychmiastowy powrót do szczęścia. W sytuacjach utraty pomoc tkwi w tuleniu żalu, odbudowaniu trudnej sztuki pozbycia się pesymistycznego myślenia.

 

Iwona Stachowiak

psycholog kliniczny

Poradni Psychologiczno -Pedagogicznej

w Ostrowi Maz.


Copyright © 2013. All Rights Reserved.